Oglądam ciebie w lustrze białym
Ile minęło już lat
Czy słów nam starczy na spotkanie
Co łączy jeszcze nas
Jesteś spóźnionym deszczem
Ja trawą w słońcu jestem
Naszym oczom
Już odjęto zamyślenie
Naszym ustom
Już odjęte jest milczenie
Znowu jestem
Dym z papierosa w lustrze białym
I słowa twe - biały dym
Jak myśl uparta wracasz do mnie
Jak dobry czy zły sen
Jesteś spóźnionym deszczem
Ja trawą w słońcu jestem
Naszym oczom
Już odjęto zamyślenie
Naszym ustom
Już odjęte jest milczenie Znowu jestem
I znów mi mówisz moja złota
Złote wino śmieje się
I znowu wierzę w każde słowo
Jak w drzewo wierzy cień
Jesteś spóźnionym deszczem
Ja trawą w słońcu jestem
Naszym oczom
Już odjęto zamyślenie
Naszym ustom
Już odjęte jest milczenie
Znowu jestem
Zmęczona jestem wszystkim i nie chcę już niczego,
Twe oczy patrzą na mnie, miłują mnie i strzegą.
Twe oczy mi wystarczą i ciche twoje słowa,
Mój smutek w nich utonie, na wieki się pochowa.
Już nigdy nie drgnie odtąd, nie jęknie, nic nie powie,
Będziemy żyć ze sobą, szczęśliwi kochankowie.
Tylko gdy mi to weźmiesz, to wszystko bezpowrotne,
Serce mi bić przestanie, szczęśliwe i samotne.