Zjawił się pod wieczor przemarzniety mały elf,
mowił, że na kilka chwil...
Wkrótce minął miesiąc i kochany mały elf
w serce zapadł mi, jak nikt.
Cichy, jak żak ruszył vabank,
w kółko "jet'ame", w gwiazdach, jak Lem.
Gdzież tam bon ton, zmysłów voyager
pieścił mnie aż do szczytu marzeń.
Budził mnie niewinnie w środku nocy mały elf,
pytał, czy to sen, czy nie?
Lubił się zaklinać, że na zawsze, mały elf,
zawsze się rozwiało w dym.
Wszystko, co chciał tu, u mnie miał:
i winegret i plac Pigalle
i vari?t?s, chłodne trzy czwarte
a został żal, smutny bell'arte.
Może to deszcz, może to łza
Pytasz, jak jest? Comme ci, comme ca...
Mowił, że bąad, że nudzi się,
otwarte drzwi, więc s'il vous pla?t...
Wyszedł tak pod wieczor mój znudzony mały elf,
czekam, pewnie czekać chcę...
łatwo go poznacie, nie pytajcie wiecej mnie:
ot, zwyczajny mały elf...
mały elf.
Przerosło mnie wielkie szczęście,
Zmiażdżyło mnie i przygniotło.
Rozmiata mi w oczach ziemię,
Jak gwiazda ognistą miotłą.
Płynę na jakiejś planecie,
Stoję pod jakąś pochodnią,
Największym szczęściem jest miłość
A szczęście największą zbrodnią.
Ziemia maleje, jak komar,
I brzęczy gdzieś koło ucha,
Ach kto mnie wstrzyma, kto szumu
Słońc wirujących wysłucha!
Kto ze mnie niebo wypije.
Kto zgasi piekło goryczy?!
Nikt! Nic się nie dzieje, tylko
Serce żywcem palone aż syczy.
Zbieram się długo, od samego lata,
Zobaczyć ciebie w świętym Betlejemie,
Tylko że od nas trzeba przejść pół świata,
By w twą zamorską zawędrować ziemię.
Pokaż mi dzisiaj za naszym ogrodem,
Najbliższą drogę do twojej stajenki,
Za to opłatek przyniosę ci z miodem,
Stanę na palcach i podam do ręki.
Snop wezmę z sobą, przyda ci się słoma:
Niech Matka Boska w jakąś noc zadymną
Żłób nią wyścieli świętymi rękoma,
By ci nie było w twej kołysce zimno.
A gdy ci twardo będzie bez poduszek
I smutno - zapal na gwiazdach światełka,
Ja ci dam trochę mych suszonych gruszek
I zeszłoroczne opowiem jasełka.
Jak szli trzej króle z koroną na głowie,
Jakeśmy wtedy zabili Heroda,
I jak na skrzypkach grali pastuszkowie.
Tak ślicznie było. Tyś nie widział. Szkoda.
A potem razem z Betlejem pójdziemy
Do nas pomodlić się gdzieś na pasterce,
I tu usłyszysz, malusieńki, niemy,
Jak kolęduje tobie moje serce.