Zapisz swoję ulubione piosenki Haliny Frąckowiak

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Zjawił się pod wieczor przemarzniety mały elf, 

mowił, że na kilka chwil...
Wkrótce minął miesiąc i kochany mały elf
w serce zapadł mi, jak nikt.

Cichy, jak żak ruszył vabank,
w kółko "jet'ame", w gwiazdach, jak Lem.
Gdzież tam bon ton, zmysłów voyager
pieścił mnie aż do szczytu marzeń.

Budził mnie niewinnie w środku nocy mały elf,
pytał, czy to sen, czy nie?
Lubił się zaklinać, że na zawsze, mały elf,
zawsze się rozwiało w dym.

Wszystko, co chciał tu, u mnie miał:
i winegret i plac Pigalle
i vari?t?s, chłodne trzy czwarte
a został żal, smutny bell'arte.

Może to deszcz, może to łza
Pytasz, jak jest? Comme ci, comme ca...
Mowił, że bąad, że nudzi się,
otwarte drzwi, więc s'il vous pla?t...

Wyszedł tak pod wieczor mój znudzony mały elf,
czekam, pewnie czekać chcę...
łatwo go poznacie, nie pytajcie wiecej mnie:
ot, zwyczajny mały elf...
mały elf.


Zabiorę ciebie kiedyś właśnie tam,

samolot miękko zejdzie w dół
i miasto jak muzyczny supersam
zbudzi sześć śpiących strun.

Taksówka żółta tak jak China Town
ruszymy tłumiąc pożar serc,
w muzykę, która nie zna prawd i kłamstw,
ale jest, ciągle jest.

Nie wszyscy wielcy już przestali grać,
choć powiał wiatr pogodę dla bogaczy,
złe czarne fortepiany nie chcą spać,
żyje w nich stary blues.

Na Tin Pan Alley w sklepach dobre dni,
ulicznym grajkom znów się tutaj płaci,
głośniki dudnię przez otwarte drzwi,
szybciej im bije puls.

W witrynach nuty z pięćdziesiątych lat,
okładki lekko zdartych płyt,
muzyka, które zawsze kochał świat,
dobrych firm
znany szyld.
Co z tego weźmiesz, to już twoja rzecz,
taksówka wróci z piskiem kół
i znów lotnisko, lot 55,
jeszcze raz
patrzysz w dół.

Nie wszyscy wielcy już przestali grać..


Krajobraz łasi się jak pies - 

To wieczór po nielekkim dniu,
Autobus stanął,
Możesz wysiąść, wejść,
Lecz Anna już nie mieszka tu,
Lecz Anna już nie mieszka tu.

Za rzekę, w cień starych drzew
Pobiegła kiedyś środkiem dnia -
Muzykę wzięła z sobą, jakiś wiersz,
Drobiazgów parę, parę zdjęć,
Sukienkę lekką tak jak mgła.
Czy teraz jej łatwiej żyć,
Czy nie tnie w twarz poranny chłód,
Pomiędzy nami, odkąd nie ma jej,
Zwykłego ciepła mniej i mniej,
I gorzki bywa nawet miód.
I gorzki bywa nawet miód.

Kochała kruche trawy źdźbło,
Wierzyła w dźwięk trącanych strun,
Nic więcej o niej
Ci nie powiem, bo-
Bo Anna już nie mieszka tu,
Bo Anna już nie mieszka tu.

Za rzekę, w cień starych drzew...