Zapisz swoję ulubione piosenki Haliny Frąckowiak

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Zielone okiennice w przydrożnych zajazdach, 

Dom pod strażą szpalerów, obrosły ligustrem,
I noc niezrozumiała i świeca przy gwiazdach
I wielki cień, snujący się za mną nad lustrem.

Noc czekała tu lata, pod oknem uśpiona,
Cicho pluszcząc włosami koloru indygo,
I lustro spało nocą znajome, jak żona,
I świeca kwitła prostą, świetlistą łodygą.

I zeszliśmy się razem i razem czekamy
Kiedy przyjdziesz, nadlecisz śród szarf korowodu:
Bruk zadzwoni kopytem, zapukasz do bramy
Czarnej od wiatrów morskich i szorstkiej od jodu.

Wracaj miła, jedyna kochanko daleka,
Muzo cieniem rozsiana wysokim nade mną -
Noc się może przebudzić, ostatni raz czeka,
Wszystkie światła pogasi, aż krzykniesz: jak ciemno!

I sama nie rozeznasz się w nocnych tętentach
I nie poznasz mnie, obca, po latach rozłąki.
...Księżyc już chodzi słupem po starych okrętach
I czarne z masztów martwych wypłasza pająki.


Nie, nie będę

w San Francisco,
to nie to miejsce i czas,

Schną na szybie ślady łez
pora już dograć ten akt,
kto z nas kiedyś patrząc wstecz
wspomni love story sprzed lat,
wspomni love story sprzed lat.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
skończył się video film,
może to byt romans, może żart ?
dziś nie obchodzi mnie to,
dziś już nie martwię się tym.

Papierowy księżyc z nieba spadł,
umarł król, niech żyje król,
znów taksówką sama jadę w świat,
w którym nie liczy się nic
prócz paru szaleństw i bzdur.

Marzy mi się
Jokohama,
hotel z obłoków i szkła,
jak mam zmienić
fałsz i banał,
życia, co byle jak trwa

Schną na szybie ślady tez,
ktoś z nas wyjść musi na plus,
taki mały dramat, lecz
wszystko w nim jasne jest już,
wszystko w nim jasne jest już.

Papierowy księżyc z nieba spadł ...


Zbieram się długo, od samego lata,

Zobaczyć ciebie w świętym Betlejemie,
Tylko że od nas trzeba przejść pół świata,
By w twą zamorską zawędrować ziemię.

Pokaż mi dzisiaj za naszym ogrodem,
Najbliższą drogę do twojej stajenki,
Za to opłatek przyniosę ci z miodem,
Stanę na palcach i podam do ręki.

Snop wezmę z sobą, przyda ci się słoma:
Niech Matka Boska w jakąś noc zadymną
Żłób nią wyścieli świętymi rękoma,
By ci nie było w twej kołysce zimno.

A gdy ci twardo będzie bez poduszek
I smutno - zapal na gwiazdach światełka,
Ja ci dam trochę mych suszonych gruszek
I zeszłoroczne opowiem jasełka.

Jak szli trzej króle z koroną na głowie,
Jakeśmy wtedy zabili Heroda,
I jak na skrzypkach grali pastuszkowie.
Tak ślicznie było. Tyś nie widział. Szkoda.

A potem razem z Betlejem pójdziemy
Do nas pomodlić się gdzieś na pasterce,
I tu usłyszysz, malusieńki, niemy,
Jak kolęduje tobie moje serce.