Jakże do tego przywyknę,

Jakże z tym się oswoję,
Jak cię ogarnę, przeniknę,
Umiłowanie moje.

Jakie ci zerwę liście,
Jakim osypię pąkowiem,
Co ci, jedyna, na przyjście
Twoje najdroższe odpowiem.

Jak ci się oddam cały,
Co z siebie całego powierzę,
W mym szczęściu, w mym lęku nieśmiały,
Dawno do ciebie należę.

I tylko przywyknąć nie umiem
I tylko jeszcze się boję,
Jak cię ogarnę, zrozumiem,
Umiłowanie moje.


Czemu ja ciągle drżę o ciebie, 

Czemu ja ciągle się boję,
Czemu po całej ziemi, po niebie,
Szukam cię, szczęście moje.

Przebiegam długą twoją drogę,
Którą mi w oczach wiatr rozmiata,
Szukam i zgłębić cię nie mogę
Z którego jesteś świata.

Kiedyż ogarnę cię, pochwycę,
Na wieki przy sobie zatrzymam,
Zgaś wszystkie gwiazdy i księżyce,
Świeć mi swoimi oczyma.

Niech nic nie widzę oprócz ciebie
Niech nie wiem nic, co robię,
Na całej ziemi i na niebie
Jest tylko jedna światłość: w tobie.