Jesteśmy coraz bliżej końca,
Nic nas nie jątrzy już, nie gniewa,
Tylko ta żałość przejmująca
Z serca do serca się przelewa.
Tak dobrze siebie rozumiemy,
Że już nam słów nie trzeba żadnych,
W tej umówionej zgodzie niemej
Wiem wszystko z oczu twych bezradnych
Wiem wszystko z pustki rozpaczliwej,
Która wysusza mnie i pali,
Z tej strasznej śmierci, którą żywy
Wlokę za sobą coraz dalej.
I znowu serce me ciche i znów dusza nieśmiała,
Miłość twa w sobie uśmiechy świata całego zebrała
Unosi je w czułych rękach, w powietrzu snuje, rozwleka,
Wielką, różową chorągwią powiewa do mnie z daleka.
Daje mi znak, że już przyszła, daje mi znak, że odeszła,
Niebo ty moje bezbrzeżne, ziemio ma nieobeszła!
Powtarza się w nieskończoność, jak jedna wielka godzina,
Na wszystkich zegarach świata wieczystość są rozpoczyna.
I niesie swój uśmiech boży, w radosnym łopoce szumie,
Ach, tylko miłość twa wielka wielkie me szczęście rozumie.
Na wyspie tej, najdalszej wśród wysp
Są złote plaże ścian i latarnie świec
Płyną tu wędrujące okręty snów
Z tak dalekich mórz - tu znajdę ciszę
Niebo bez chmur i brzegi łagodne.
Na wyspie tej, najdalszej wśród wysp
Na skrzypcach cicho gra zakochany świerszcz.
Tylko tu jest najłatwiej odnaleźć się
I w dotyku rąk przychodzi miłość,
Najczulszy gest i słowa najtkliwsze.
Do wyspy tej, najdalszej wśród wysp
Dopłynąć możesz dziś i otworzyć drzwi.
Płyną tu wędrujące okręty snów
Z tak dalekich mórz - tu znajdą ciszę
Niebo bez chmur i brzegi łagodne