Daj mi serce kamienne i głuche,
By się w piersiach łamało milczeniem,
W oczach ciemność i w ustach posuchę
I skroś pamięć mą wiej zapomnieniem.
Może to mnie uleczy uwolni
Od bolesnej nieludzko czułości,
Będę zsychał się dłużej, powolnej,
Lecz żył, cierpiał i męczył się prościej.
Kornie jak zwierząt sierść
Czekam dłoni twych
Żurawia słyszę krzyk
Już świt
Lecz morze milczy
Opadł żagli znikający sen
Już dzień
I ty jawisz się
W blasku słońca
Ty w blasku słońca
Ty w blasku słońca
Kornie jak sokół twój
Czekam dłoni twych
Ciemnieje kryształ mórz
Już zmierzch
I kroplą światła
Jestem tobie ? najjaśniejszą z gwiazd
Już noc
A ty wiedziesz łódź
Ścieżką jasną
Na wyspie tej, najdalszej wśród wysp
Są złote plaże ścian i latarnie świec
Płyną tu wędrujące okręty snów
Z tak dalekich mórz - tu znajdę ciszę
Niebo bez chmur i brzegi łagodne.
Na wyspie tej, najdalszej wśród wysp
Na skrzypcach cicho gra zakochany świerszcz.
Tylko tu jest najłatwiej odnaleźć się
I w dotyku rąk przychodzi miłość,
Najczulszy gest i słowa najtkliwsze.
Do wyspy tej, najdalszej wśród wysp
Dopłynąć możesz dziś i otworzyć drzwi.
Płyną tu wędrujące okręty snów
Z tak dalekich mórz - tu znajdą ciszę
Niebo bez chmur i brzegi łagodne