Daj mi serce kamienne i głuche,
By się w piersiach łamało milczeniem,
W oczach ciemność i w ustach posuchę
I skroś pamięć mą wiej zapomnieniem.
Może to mnie uleczy uwolni
Od bolesnej nieludzko czułości,
Będę zsychał się dłużej, powolnej,
Lecz żył, cierpiał i męczył się prościej.
I znowu serce me ciche i znów dusza nieśmiała,
Miłość twa w sobie uśmiechy świata całego zebrała
Unosi je w czułych rękach, w powietrzu snuje, rozwleka,
Wielką, różową chorągwią powiewa do mnie z daleka.
Daje mi znak, że już przyszła, daje mi znak, że odeszła,
Niebo ty moje bezbrzeżne, ziemio ma nieobeszła!
Powtarza się w nieskończoność, jak jedna wielka godzina,
Na wszystkich zegarach świata wieczystość są rozpoczyna.
I niesie swój uśmiech boży, w radosnym łopoce szumie,
Ach, tylko miłość twa wielka wielkie me szczęście rozumie.
Otwieram list - brązowy wrzesień
Jeszcze w nim pachnie różą
i lato świeci.
Pamiętam
Pejzaż białych wydm
Pamiętam
Słońce ramion twych
Pamiętam
Włosów letni deszcz
Ciepłe morze - oczy twe.
Otwieram list - brązowy wrzesień
A już w nim smutku wrzosy
I chłodna jesień.
Pamiętam
Pejzaż białych wydm
Pamiętam
Słońce ramion twych
Pamiętam
Włosów letni deszcz
Ciepłe morze - oczy twe.